sobota, 22 grudnia 2012

Herbata - dla M.

Zgorzkniała i oziębła, bo taką się stała
Gdy się o niej zapomniało i zbyt długo leżała
sama

A tak znana! 
I przeważnie lubiana
mniej lub bardziej lecz zawsze
koneserów miała

od Polski aż po Anglię
Wszystkie świata strony
Jednak znalazł się i taki
ciut popierdolony

Bystry, refleksyjny choć też gburowaty
Co z lekkością stwierdził
- Nie lubię herbaty.




czwartek, 13 grudnia 2012

What is dead may never die

Na całej ulicy prąd wyłączyli
Magdusię zaskoczyli
Niemili

By po ciemku, po omacku, musiała
ten makaron i tak sama
gotować 
I szpinakiem się zajmować

A to światło, zgaszone bez kontekstu
do niczego nie czyni pretekstu
Gdy w kuchni w osób nieparę
Przebywa się jak za karę

Chwila minęła 
Znów lampa błysnęła
awaria niewykorzystana
Przyzwoitą pozostała


niedziela, 25 listopada 2012

Kalendarz Magdaleny


Anna Slusarczyk
 wydanie dzienniczka z jednego roku Twego zycia ustawilo by Cię do konca swiata;)



Napisała Anna, niepierwsza już, wobec tego poważnie się zastanawiam nad taką możliwością  Aczkolwiek, brak mi chyba wciąż wewnętrznego przeświadczenia, pewności, że ktoś faktycznie z zainteresowaniem będzie zaczytywał się moim pisarstwem.


365 notek wydrukowanych jako kalendarz do zrywania?
Zbiór opowiadań i anegdot dla wnuków?

Kucharząc sobie kontempluję, ciasto rośnie, a pomysły się mnożą i coraz smaczniej zarysowują.




Fiesta!

piątek, 23 listopada 2012

Maciek Marcin

Maciek Marcin pod zdjęciem na fb pisze:
"ej ostatnio się chciałem Twoimi kotletami z chleba znajomym pochwalić i nie mogłem znaleźć :("


W czasach kotletów z chleba nie istniał jeszcze ów blog, natomiast zachowała się cenna dokumentacja popełnionego czynu:


Przepis na Kotlety Cioci Madzi:

Suchy chleb
Świeży chleb
jajo
jakieś zioła (to chyba majeranek)

Świeży chleb pokroić na ilość kromek wprost proporcjonalną do tego, ile chcemy osiągnąć za ich pomocą kotletów. Następnie zetrzeć /skruszyć suchy chleb na panierkę (można użyć kupnej bułki tartej, ja jednak postanowiłam wyżyć się na czerstwym pieczywie jak walec na drodze). Jajko gdzieś tam rozbabrać, proponuję nie na podłodze jakżem poczyniła ostatnio. Kromki panierujemy w jajku i suchym chlebie, następnie wrzucamy na  rozgrzaną patelnię i smażymy. By iść równo z moim kosmicznie wybornym przepisem, zioła dodajemy koniecznie już PO usmażeniu (skąd mogłam wiedzieć, że dodaje się je do jajka PRZED panierowaniem...). Pilnować, żeby się nie przypaliło (to bywa trudne...) Gotowe!

Smakuje jak kurczak. Podawać z jedzeniem.

czwartek, 22 listopada 2012

Dla równowagi

Naleśniki trochę się nie udały...


Tak właśnie dzisiaj było, nie tylko w kuchni. Madziupiździu, zawsze musisz się spieszyć, godności zero.

wtorek, 13 listopada 2012

Padam, padam!


Tarta czekoladowa z wiśniami w amaretto:)


By uchronić świat od dewastacji!
Kij z kotletami 
i innymi obiadami, 
oto plan jest doskonały
Zostaję kuchenną ladacznicą.

Cukiernicą!
Rozkochałam się w sobie od pierwszego kęsa, magia;)


piątek, 7 września 2012

Crumble, blablabla

Ewcia Salawa mnie natchnęła. No to zrobiłam. 
Jabłka, maliny i wiśnie z amaretto. Na to kruszonka i do piekarnika 200C/40min.
I lody śmietankowe na to. 





Było pyszne, szkoda, że mało, ale oczywiście powinnam napisać, że to lepiej niż gdyby było za dużo, bo wtedy byłby przesyt, a tak jest niedosyt, blebleble.

czwartek, 6 września 2012

Mój pokój

Jeżeli tu nie zginiesz, to wszędzie się wywiniesz.


Głupi kubeczku, myślałeś, że jak spadniesz na podłogę, to Cię wyrzucę i oszczędzę Ci męki codziennego zalewania zieloną herbatą gorzkich żalów. Teraz dopiero będziesz miał przejebane!

czwartek, 30 sierpnia 2012

Que que notura, You will understand

Pojawiła się nagle i trzymała już do końca dnia, odtwarzając się w mózgu w kółko. Ciekawe wyobrażenie, sytuacja zabawna, dialogi ułożone, kadry oczywiste. Obyczajówka. Absurdalnie zwyczajna, zwłaszcza jak na wieczorne fantasmagorie, a jednak z rzeczywistością mająca wspólnego tyleż samo, co moje marzenie o byciu kierowcą ciężarówki. Realne, ale nierealne. Intensywne jak deja vu mimo, że nigdy wcześniej się nie wydarzyło. Jakby mi ktoś siłą do umysłu wrzucił. Jeśli byłabym jasnowidzem, to byłabym pewna, że tak właśnie wyglądają i pojawiają się, jak rzutem na taśmę, nagłe przebłyski przyszłości (oby!) Czasem w głowie mam reżyserkę. I właśnie wtedy rozgotowują się pierogi.





Nigdy się nie nauczę.

sobota, 25 sierpnia 2012

Ja tu kwitnę

<GLOS_ZDYCHAJACEJ_KROWY>
Marcin mówi, żebym się nie poddawała, choć nie dzieje się, jak ma dziać się.



Jedyne co umiem w kuchni to piec. Toteż piekę i wszyscy wokół są szczęśliwi. Tadam!
</GLOS_ZDYCHAJACEJ_KROWY>

...Zen k... Zen.






niedziela, 8 lipca 2012

Borówki!

Dzisiejszy dzień dobry zaczynam miseczką borówek z bitą śmietaną i pokruszonymi ciastkami.
Takie tam, wykwintnie-to-nie-wygląda danie, typowe dla rejonów około-leśnych.


Misie pysie krasnoludki!

sobota, 16 czerwca 2012

Geekomix

Dzisiejszy posiłek sponsorowany był przez pokaz Thermomixu u Prawie-Państwa-Iwulskich. Wszyscyśmy się śmiali i dokazywali, a najbardziej Karolina K, której z tego miejsca chciałabym pogratulować wypieczenia przepysznych bułeczek z czarnuszką (guzik 'miel ziarno')! Pokaz oczywiście zainspirował mnie na tyle, że zapragnęłam mieć tę magię w domu. Póki co jednak mnie nie stać, natomiast na osłodę Szymon zgodził się pożyczyć mi swoją najlepszą książkę kucharską:




I can't even with this one! Gotowanie (a przynajmniej wszystko to, co dzieje się wokół tematu) dosłownie mnie porywa i przenosi moją świadomość w zupełnie dotąd jej nieznane wymiary abstrakcji.

Miłego dnia i radości w kuchni!
M.


piątek, 15 czerwca 2012

Frytki


Upsiiiiii... Pod wpływem afektacji frytek robić nie wolno! Nie wolno! Nie wolno! Nie nie nie! Lalala! Tralalalalalalalalala!

piątek, 18 maja 2012

Lesson #1

KASZA

Nauczyłam się dziś gotować kaszę. Całkiem spoko, ogarnięte. Zjadłam z cieciorką z masłem. 


Wnioski:
Gotowanie w moim wykonaniu wygląda na tyle przerażająco, że zdecydowanie nie mogę robić tego przy kimś. Proces powstawania moich rewolucyjnych dań powinien pozostać moją słodką tajemnicą, przynajmniej przed osobami, którym zamierzam owe dania serwować. Ale nie zostanie. Muszę mieć z tego jakiś fun.

Meeeeeeeeeeee!